14 kwietnia pamiętamy o bezdomnych

.

„Ubodzy na ogół są cisi. Nędza nie płacze, nędza nie ma głosu. Nędza cierpi, ale cierpi w milczeniu” Ryszard Kapuściński, 1995 rok

Przemieszczając się po ulicach miast można niejednokrotnie spotkać ludzi bezdomnych, zwłaszcza w okolicach dworców PKP. Ich domem są ławki w parkach, bramy w kamienicach, puste wagony, czasem śmietniki.  Spotkać ich można w każdej dzielnicy.

Część z nas nie zwraca na nich najmniejszej uwagi – trudno się dziwić, często brudni, hałaśliwi, a nie daj Boże podejdą do nas i poproszą o pieniądze. Wielu z nas ma niechętny stosunek do takich ludzi, bywa że się ich brzydzimy lub po prostu boimy. Zastanówmy się jednak czy bezdomni są sami winni swej sytuacji, czy pewne koleje losu sprawiły, że znaleźli się na ulicy.

Bezdomność, obok głodu, należy do najbardziej skrajnych symptomów wykluczenia społecznego we współczesnym świecie pełnym paradoksów.  Mimo wzrostu poziomu życia w liczbach bezwzględnych, obserwuje się wzrost liczby osób faktycznie ubogich. Jak podaje ONZ na świecie jest ponad 100 milionów bezdomnych . W Polsce liczbę bezdomnych określa się od 30 do 200 tysięcy. Z danych Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, w związku z udzieloną dotacją na pomoc bezdomnym wynika, iż jest ich ok. 80-130 tys. osób. Zdaniem Caritas Polska jedynym miarodajnym źródłem wiedzy w tym zakresie jest liczba osób, które formalnie skorzystały z pomocy ośrodków pomocy społecznej, liczba ta oscyluje wokół 30 tys.

W szczególny sposób bezdomnym pomaga Bractwo Miłosierdzia im. Św. Brata Alberta przez jadłodajnie, schroniska, noclegownie, mieszkania adaptacyjne, ośrodki aktywizacji społecznej i zawodowej.  Św. Brat Albert zwykł mawiać: Powinno się być dobrym jak chleb. Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole, z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się, jeśli jest głodny.

Wigilia w Kuchni im. s. Samueli

Zbliżają się rodzinne Święta Bożego Narodzenia. Jednak nie dla każdego są one tak bliskie i otulone rodzinnym ciepłem.

Doświadczamy tego, na co dzień. Dziś mogłyśmy się o tym przekonać Siostry Felicjanki z Prowincji Niepokalanego Serca NMP w Krakowie, składając życzenia i łamiąc się opłatkiem z ludźmi ubogimi i bezdomnym na Wigilii, zorganizowanej w Kuchni Społecznej im. s. Samueli.

.

Wśród wzruszających licznych życzeń jedno warto przytoczyć:  „… by dobro, które Siostry czynią wróciło do Was wielokrotnie pomnożone”.   Przy takich okazjach bardziej uświadamiamy sobie jak jesteśmy potrzebne, by budzić w ludziach nadzieję na lepsze jutro i kierować ich myśli do Boga.

Na wigilii, która trwała od 11.30 do 16.00 zgromadziło się prawie 300 osób, w bardzo miłej atmosferze ciepła i miłości, długo śpiewaliśmy kolędy, niektórym ciężko było odejść, w wielu oczach można było dostrzec łzę.

A oto migawki z tego wydarzenia: