Kamczatka 1

1 Moskwa

12 sierpnia 2009 roku siostry Inga z Rzymu, Gertruda i Regina z Polski oraz Michaeleen i Marilyn z Ameryki Północnej, przybyłyśmy do Moskwy. Powitały nas siostry Franciszka i Wirginia z prowincji warszawskiej, które na stałe pełnią posługę apostolską w Rosji. Siostry zabrały nas do diecezjalnego domu pielgrzyma, w którym zatrzymałyśmy się na 2 noce, aby przygotować się do podróży na Kamczatkę. W Moskwie zobaczyłyśmy Plac Czerwony i Kreml. Za bramą Kremla zmówiłyśmy różaniec w intencji nawrócenia Rosji i otwierałyśmy Słowo Boże na schodach kościołów prawosławnych.

2 Przyjazd

14 sierpnia weszłyśmy na pokład samolotu, aby rozpocząć 9-godzinną podróż przez Rosję do Pietropawłowska na Kamczatce. Na miejscu powitali nas ks. Jan, kapłan z parafii św. Teresy, i dwoje wolontariuszy z Polski. Przepełniała nas wdzięczność, że możemy być na tej świętej ziemi! Od razu rozpoczęłyśmy naszą misję ewangelizacyjną przez obecność, na początek uczestnicząc w festiwalu z okazji Dnia Lotnika. Tutejsi ludzie nigdy dotąd nie widzieli sióstr zakonnych, budziłyśmy zainteresowanie zwłaszcza, gdy widzieli nas idące w piątkę przez plac. Wielu zatrzymywało się i pytało, czy mogą się z nami sfotografować. Każda okazja do świadectwa jest dobra!

Po przybyciu do Pietropawłowska pierwsze kroki skierowałyśmy do małej kaplicy parafialnej, w której ks. Jan rozpoczął już świętowanie uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Z wdzięcznością za bezpieczną podróż zaśpiewałyśmy Magnificat. Potem czekało nas uroczyste powitanie z kwiatami – tak poznałyśmy Olgę, jedną z parafianek, która – jak się okazało – znała angielski. Olga została naszą nauczycielką – uczyła nas odmawiać Liturgię Godzin w języku rosyjskim.

3 Nasz dom przy ul. Sowieckoj

Po Mszy św. poszłyśmy do naszego nowego domu: było to dwupokojowe mieszkanie wśród tamtejszych ludzi. W jednym pokoju urządziłyśmy kaplicę, ale i refektarz, kuchnię i sypialnię dla dwóch z nas, pozostałe trzy spały w drugim pokoju. W mieszkaniu miałyśmy też świeżo odnowioną łazienkę i – ku naszej radości – pralkę. Prawdziwym błogosławieństwem jak na tamtejsze warunki okazał się stały dostęp do zimnej i gorącej wody (za wyjątkiem czasu, kiedy miasto na 3 dni odcinało obydwie, co nie było tam wcale rzadkością).

Mieszkanie, które parafia oddała do naszej dyspozycji, przed naszym przyjazdem przeszło remont wykonany siłami parafian i wolontariuszy z Polski, którzy tego lata pracowali na Kamczatce. Z wdzięczności za ten trud zaprosiłyśmy wolontariuszy do nas na obiad i lody. Tak poznałyśmy dwóch seminarzystów, jedną młodą dziewczynę i kilku chłopców. Szybko nawiązałyśmy z nimi przyjazne relacje: podobno wprawiłyśmy ich w zdumienie, że to mieszkanie stało się razem z naszym przyjazdem tak ciepłym i uroczym domem. Przywitałyśmy gości pieśnią w dwóch językach, a potem już było po polsku, rosyjsku i angielsku. Dzieliliśmy się Słowem Bożym: „Oto jak dobrze i jak miło, gdy bracia i siostry mieszkają razem!” (Ps 133, 1). Opowiedziałyśmy im nasze historie powołania, a także ile się dało o dziedzictwie, charyzmacie i misji błogosławionej Marii Angeli.  Każdy z wolontariuszy otrzymał różaniec, medalik błogosławionej Marii Angeli oraz broszurę o Kulturze Życia.

I tak oto pięć sióstr z rożnych części świata zostało powołanych, by żyć we wspólnocie, która prowadzi życie modlitwy i oddaje się posłudze apostolskiej. Od samego początku na pierwszym miejscu postawiłyśmy życie modlitwy. Raz dziennie, zwykle wieczorem, zbierałyśmy się w naszym miejscu modlitwy przy Słowie Pana, na dzieleniu się Ewangelią z następnego dnia. Przyświecała nam wiara, że to dzielenie się umacnia naszą wspólnotę. I rzeczywiście: Słowo Pana otwierało nas na wzrastanie w międzynarodowej wspólnocie, która sama w sobie była wyzwaniem, i która przygotowywała do wypełniania oczekującej nas codziennej posługi. Każdego dnia uczyłyśmy się od nowa, że naszą misją jest żyć i być z ludźmi. Od samego początku byłyśmy przekonane, że w misji chodzi o to, by być włączonym w codzienność ludzi, do których Pan nas posyła. Oczywiście trudną barierą był język i komunikacja, różnice kulturowe, a także niepewność, z czym będziemy musiały się zmierzyć następnego dnia. Ale chciałyśmy i próbowałyśmy być otwarte na każdą napotkaną sytuację i każde wydarzenie. Wierzymy, że było to możliwe dzięki codziennemu dzieleniu się wiarą. Po dwóch tygodniach naszego pobytu w Pietropawłowsku miałyśmy Spotkanie Pojednalne i Sakrament Pokuty. Pan Bóg dał nam kapłana, który znał zarówno język polski jak i angielski.

4 Kaplica i plebania

Codziennie uczestniczyłyśmy we Mszy Świętej i w adoracji Najświętszego Sakramentu, podczas której odmawiałyśmy różaniec w czterech językach, prosząc Jezusa, aby błogosławił miastu swoją prawdziwą obecnością.

To był specjalny dar dla nas, wezwanych by stawać się żywą Eucharystią. Każdego dnia modliłyśmy się za tutejszych parafian, a także w intencji budowy kościoła. Liturgia w parafii były dla nas także kolejną sposobnością uczenia się modlitwy w języku rosyjskim. Liturgię Godzin odmawiałyśmy najlepiej jak umiałyśmy w trzech językach: polskim, angielskim i rosyjskim.

W duchu Franciszkowej troski o piękno rzeczy używanych w kościele na służbę Panu, wzięłyśmy na siebie odpowiedzialność za kaplicę św. Teresy. Ornaty, alby i humerały zostały wyprane i nareperowane.

Siostry Gertruda i Marilyn zadbały o piękno muzycznej części codziennych liturgii.

Plebania w Pietropawłowsku jest miejscem spotkań dla wszystkich, którzy przychodzą do parafii, jest miejscem „bycia razem” dla ludu Bożego przy filiżance kawy czy herbaty.

Dalszy ciąg: idź do Kamczatki 2

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s