EILAT 2010

30 czerwca

Po uroczystym posłaniu na misję przez Matkę Marię Barbarę Ann Bosch, przełożoną generalną, i siostry z zarządu generalnego wieczorem w kaplicy Domu Generalnego, SM Eliana Remiszewska i SM Agnieszka Mruga rozpoczęły ostatnie przygotowania do wyjazdu do miasta Eilat na południu Izraela.  Podczas rozesłania nieustannie towarzyszyło nam słowo „misja”, ktore jak bumerang wracało raz po raz w czasie rozesłania.

1 lipca

Z Domu Generalnego wyjechałyśmy o godz. 4 rano po przyjęciu Najświętszego Sakramentu.  Na lotnisko pojechała z nami  również MM Barbara Ann, SM Cabrini, Sr. Janet M., SM Virginia oraz SM Marta. Wyruszyłyśmy do Ziemi Świętej lecąc przez Frankfurt w Niemczech.  W Tel-avivie czekał już na nas Ks. Sławomir Abramowski, ksiądz katolicki z parafii Dobrego Pasterza w Eilat.

Po czterogodzinnej podroży przez pustynię, dotarliśmy do miejsca naszego przeznaczenia – Eilatu.  Razem z nami misję w Eilacie podejmują wolontariusze świeccy: Agnieszka, Natalia, Ewa i Maksymilian.  Jest również polska rodzina wysłana przez neokatechumenat – Justyna i Jarek.

.

Fot. 1 Pustynia.

.

.

.

.

.

.

Fot 2 i 3 Morze Czerwone.

.

.

.

.

 

.

2 lipca

Mija pierwszy dzień nauczania. Pan posłał nas do najmłodszej grupy dzieci, z którymi zaczynamy naukę od alfabetu.  Wieczorem udaliśmy sie z Jarkiem i księdzem do ortodoksyjnego miasta Arad, oddalonego od Eilat o 230 km na Eucharystie dla Sudańczyków.  Przy okazji staraliśmy sie zorganizować tam kolejne miejsce nauki dla dzieci. W Aradzie istnieje duży problem z wynajęciem budynku na szkołę, a grupa niemała, bo aż 53 dzieci nie może się już doczekać kiedy rozpoczną swoje pierwsze lekcje.

.

.

.

.

Fot. 1 Nasz pokój.

Fot. 2 Nasza łazienka.

Fot 3. Obraz w ołtarzu głównym w naszej kaplicy.

.

.

3 lipca

Dziś trwają wielkie przygotowania do Eucharystii z Ks. Biskupem, Patriarchą, podczas której zostanie udzielony sakrament bierzmowania 5 Sudańczykom. Jego Ekscelencja Ks. Bp. Giacinto-Boulos Marcuzzo, biskup pomocniczy Patriarchatu w Jerozolimie przybył, aby przewodniczyć uroczystej Eucharystii w kaplicy parafialnej w Eilat.

Eucharystia była dla nas głębokim przeżyciem jedności i powszechności Kościoła.  Uczestniczyli w niej Sudańczycy, Meksykanie, Filipińczycy, Polacy i Erytrejczycy modląc się wspólnie razem do Boga Ojca w językach: arabskim, hebrajskim, hiszpańskim i angielskim (na przemian bądź z tłumaczeniem).

Obecność Jego Ekscelencji Księdza Biskupa świadczyła o tym, że Kościół nie zapomniał o  swoich „dzieciach” żyjących w tym zakątku świata, w którym chrześcijaństwo jest zupełnie nieznaną rzeczywistością, że Kościół troszczy się o wszystkie swoje dzieci, zwłaszcza te, które doświadczają odrzucenia, bólu i zapomnienia. Kościół jest bliski wszystkim cierpiącym i poniżanym.

W czasie Eucharystii radowałyśmy się śpiewami prowadzonymi przez zespół sudański.  Było to nowe i ubogacające wydarzenie zwłaszcza, że Ksiądz nie mogąc znaleźć świadków do bierzmowania, którzy spełnialiby warunki ustanowione przez Kościół, poprosił nas, abyśmy były świadkami dwóch dziewcząt.  I tak historia pisana przez Boga z nami w Eilat złączyła nas z dwoma młodymi dziewczętami sudańskimi: SM Elianę z Akun Marią i SM Angieszkę z Abuk Bakhitą.

.

.

.

.

.

Fot. 1, 2 i 3 Zespół sudański śpiewający i grający podczas Eucharystii.

.

.

.

.

.

.

Fort. 4 i 5 Jego Ekscelencja Ks. Bp. Giacinto-Boulos Marcuzzo i Ks. Sławomir Abramowski.

Fot. 6 Zespół sudański.

.

.

.

.

.

.

Fot. 7 i 8 Sudańczycy.

Fot. 9 Akun Maria i Abuk Bakhita ze swoimi świadkami sakramentu bierzmowania.

4 lipca

Wcześnie rano wyruszyliśmy samochodem do Tel-avivu, aby spełnić obywatelski obowiązek i oddać głos na nowego prezydenta Polski.  Drogę przez pustynię ciągnącą się przez ponad 240 km staraliśmy się wypełnić modlitwą i rozmową, a Ksiądz – jak zawsze niestrudzenie – lekturą Słowa Bożego w języku hebrajskim i arabskim.

Po oddaniu głosu Pan dał nam łaskę być w Świętym Mieście Jerozolimie i przeżywać bardzo osobiste momenty w miejscach tak bliskich sercu, do których udajemy się zawsze duchem podczas modlitwy Słowem Bożym.  Miałyśmy możność modlić się w kościele św. Anny i zobaczyć miejsce narodzin Najświętszej Maryi Panny, ruiny sadzawki Bethesda, przejść kilkoma stacjami Drogi Krzyżowej, modlić się w kościele Ecce Homo, na Golgocie i przy grobie Zmartwychwstałego Pana.  Zbliżając się do końca odwiedzin Świętego Miasta poszliśmy modlić się pod Ścianę Płaczu, która jest pozostałością drugiej świątyni jerozolimskiej.

.

.

.

Fot. 1 W grocie narodzenia Najświętszej Maryi Panny.

Fot. 2 Ruiny sadzawki Bethesda.

Fot 3 Kościół Biczowania Pana Jezusa.

.

Fot. 4 Dziedziniec kościoła Ecce Homo.

Fot 5 Lithostrotos.

Fot 6 Ulica Droga Krzyżowa.

.

Fot. 7 Ulica Droga Krzyzowa.

Fot. 8 Modlitwa przy Gribie Panskim.

Fot. 9 Mozaika na Golgocie.

Fot. 10 Ortodoksyjny Żyd pod synagoga przy Ścianie Płaczu.

6 lipca

Tego dnia Pan posłał nas do obozu „kibutz”, aby nauczać sudańskie dzieci języka angielskiego.  Etymologia słowa „kibutz” sprowadza się do rzeczownika oznaczającego „jedność”.  Byłyśmy faktycznie zaskoczone świadectwem jedności mieszkańców obozu, gdyż – jak się okazało – mieszkają w nim uchodźcy sudańscy razem z Izraelitami, a pod względem religijnym: chrześcijanie razem z Żydami i muzułmanami.  Żyją w zgodzie i jedności tworząc całą rzeczywistość obozu.

Tego dnia podzieliłyśmy dzieci na 3 grupy:  młodsi uczniowie, w wieku od 6 do 9 lat, nie znający języka angielskiego, uczniowie w wieku 10 – 13 lat, znający trochę język mówiony lecz nie umiejący pisać ani czytać i 3 cia grupa: uczniowie w wieku (14 do 18 lat), bardziej zaawansowani, którymi zajął się Marek, seminarzysta z Polski będący profesjonalnym nauczycielem języka angielskiego.

Jesteśmy zaskoczone bardzo serdecznym przywitaniem ze strony mieszkańców kibutzu.  Quel – jeden z Sudańczyków – zakupił dla nas wodę, soki, chleb, szynkę i inne produkty żywnościowe i zostawił nam w małej chłodni tłumacząc, że nauczyciele muszą jeść.  W taki sposób Sudańczycy z kibutzu troszczą się o nas.

.

Fot. 1 SM Agnieszka w trakcie nauczania.

Fot. 2 SM Eliana naucza grupę.

Fot. 3 Ewa ze swoją klasą.

Fot 4 Natalia naucza swoją grupę.

7 lipca

Dzisiaj Ks. Sławomir zawiózł dwoje z naszych wolontariuszy – Maksa i Ewę do Aradu, ortodoksyjnego miasta oddalonego o 230 km od Eilatu.  Marek i Ewa będą tam uczyć grupę 53 sudańskich dzieci mieszkających w Aradzie. Pragnieniem Księdza jest, abyśmy wszyscy nauczali dzieci w Aradzie, zmieniając się po tygodniu.  W dalszej kolejności Ksiądz planuje zawieźć tam również i nas.

Wielkim wyzwaniem tego miejsca jest to, że w Aradzie nie ma katolickiej parafii ( Arad podlega pod parafię w Eilacie) i można tam karmić się Eucharystią jedynie raz w tygodniu, w piątek, podczas Mszy sprawowanej przez Księdza Sławka.

Fot. 1 i 2 Agnieszka ze swoją klasą.

Fot. 3 Maksymilian nauczający swoją klasę.

9 lipca

Zajęcia odbywają się już regularnie i stają się coraz bardziej popularne wśród mieszkańców naszej parafii oraz kibutzu, o czym świadczy wzrastająca liczba dzieci przychodzących na zajęcia. Czasami jesteśmy zaskakiwane mentalnością Sudańczyków: dziś w najmłodszej grupie uczniów miałyśmy – jak określiłyśmy ich – „wolnych słuchaczy” – dzieci, które przyszły kiedy chciały i w odpowiednim momencie według ich uznania wyszły z lekcji nie czekając na koniec zajęć.  Niemniej jednak doświadczamy też pozytywnych zachowań i zauważamy wyraźnie postęp: dzieci siedzą już w ławkach, starają się uważać na lekcji i biorą bardzo aktywny udział w lekcjach, nie wychodzą przez okno, jak zrobiły w pierwszym dniu naszej obecności.  Czasem jeszcze na przerwie załatwiają swoje porachunki miedzy sobą lecz widać coraz bardziej jak się zmieniają.

Dzieci uczą się w klasie znajdującej się w parterowym niedużym budynku wybudowanym na podstawie koła, który nosi oznaki porządnie wybudowanej szkoły. W budynku tym główne miejsce zajmuje duża sala, służąca za kaplicę, w której odbywają się Eucharystie, modlitwy oraz różne większe spotkania zgromadzenia Sudańczyków.  Na przeciw sali znajduje się sala lekcyjna, która zamiast drzwi odgrodzona jest od korytarza kotarą i pokój nauczycielski oraz łazienki. Cały budynek a zwłaszcza sala lekcyjna jest bardzo zaniebana i wyraźnie zdewastowana.  Widać, że użytkownicy niszczą wszystko, co zostaje oddane im do użytku. Trzeba jeszcze wiele pracy włożyć w to, aby nauczyć ich szanować własność wspólnoty sudańskiej.

Dzisiaj w trakcie lekcji odwiedziła nas jedna mama.  Wyglądało na to, że chce się zorientować w sytuacji.  Kobieta wyglądała na zadowoloną z lekcji prowadzonych przez nas, co dla nas było ważnym komunikatem.  W prywatnej rozmowie powiedziała łamaną angielszczyzna, że wszyscy są nam wdzięczni za podjęcie się nauczania języka angielskiego oraz że pomagając dzieciom pomagamy również matkom sudańskim.

Fot. 1 Dziecko wychodzące z klasy przez okno po skończonych zajęciach.

Fot. 2 Ayodic z najmłodszej grupy w trackie lekcji.

Fot. 3 Deng z najmłodszej grupy w trackie lekcji.

Fot. 4 Ayodic podczas przepisywania z tablicy.

Fot. 5 i 6 Abuk ze średniej grupy uczniów podczas nauki.

Fot. 7 Dan ze średniej grupy uczniów.

Fot. 8 Najmłodsza grupa uczniów z kibutzu.

10 lipca

Sobota w Izraelu jest dniem świętym – szabatem, dlatego nie mamy dziś zajęć z dziećmi.  Wybrałyśmy się zatem nad Morze Czerwone, aby zatrzymać się w zadumie nad cudem stworzenia i podziwiać piękno raf koralowych, które w tym miejscu są zaskakująco piękne.  Potężne rafy znajdują się tuż przy brzegu, więc nawet brodząc po wodzie mogłyśmy podziwiać piękne większe i mniejsze ryby egzotyczne przepływające wokół naszych stóp.  Jedna z naszych wolontariuszek powiedziała, że odtąd modląc się Psalmem 148: „Chwalcie Pana ziemi: potwory morskie i wszystkie głębiny” będzie wracać myślą do piękna raf koralowych i zamieszkujących je przedziwnych barwnych i różnorodnych ryb.

Fot. 1 Pokaz stosowania maski przy pływaniu wśród rafy koralowej.

Fot. 2 Ksiądz uczy kl. Marka zakładać maskę.

Fot. 3 Próba zakładania maski i oddychania (Natalia).

Fot. 4 i 5 Rafa koralowa na Morzu Czerwonym.

Fot. 6 Takie wielkie kolorowe ryby pływają w Morzu Czerwonym zaledwie 2 metry od brzegu.

Fot. 7 Natalia dopływająca do rafy.

Fot. 8 Morze Czerwone.

Fot. 9 Klerycy z warszawskiego seminarium – od lewej: Piotr i Marek.

Fot. 10 Z wielbłądem.

Fot. 11 Kl. Marek podziwia aligatory znad Nilu.

Fot. 12 Fragment rafy koralowej z bliska.

Fot. 13 Piranie – drapieżne ryby mięsożerne.

Fot. 14 i 15 Dno Morza Czerwonego – rafa koralowa.

11 lipca

Niedzielną Eucharystię przeżywałyśmy w kibutz modląc się razem z naszymi Sudańczykami.  W zeszłym tygodniu miasto Eilat było niemym świadkiem przykrego wydarzenia – miejscowa ludność urządziła na ulicach miasta demonstracje przeciwko Sudańczykom, którzy poczuli się zagrożeni i dziś nie przyszli na Mszę św.  Podczas Eucharystii modliłyśmy się z 4ma matkami i niewielką grupą naszych uczniów i uczennic.

12 lipca

Wieczorem ponownie udałyśmy się do kibutz na Eucharystię sprawowaną w intencji sudańskiego sportowca, który zmarł na obczyźnie kilka tygodni temu.  Dobrym  doświadczeniem było doświadczenie wspólnoty. Kobiety sudańskie są matkami dla każdego dziecka w swojej wspólnocie.  Miło było widzieć jak dostrzegały każde biegające po sali dziecko i brały na kolana lub poprawiały obsuwające się ubranko.  Po chwilach ekstremalnych przeżywanych niejednokrotnie w sali lekcyjnej jak np. ściąganie buta z zadaszenia nad drzwiami wejściowymi dzisiaj (S Eliana) lub wyciąganie dziecka z siatki żelaznej (kl. Marek) są to chwile, które dodają nadziei na to, że nasza praca z tymi dziećmi nie zakończy się fiaskiem lecz zapadnie im w serca na przyszłość.

13 lipca

Dzisiejszy dzień jest bardzo bogaty w wydarzenia.  Podczas Eucharystii modliliśmy się razem z Księdzem w intencji młodej kobiety żydowskiej o imieniu Sarit. Sarit wyraziła zdecydowaną wolę przygotowania się do sakramentu chrztu św.  Ksiądz wręczył jej egzemplarz Ewangelii w języku hebrajskim, aby bliżej poznała Osobę Jezusa Chrystusa. Potem Ksiądz opowiedzia nam o jej drodze do Jezusa. Sarit pochodzi z rodziny mafijnej.  Gdy miała 16 lat, jej matka wyrzuciła ją z domu. Sarit była często nawiedzana przez złe duchy. Pewnego dnia zobaczyła krzyż i usłyszała głos. Głos zachęcił ją do uczynienia znaku krzyża św. i zapewnił ją, że Pan Bóg będzie ją zawsze prowadził.  Sarit udała się do Bazyliki Krzyża św. w Jerozolimie, gdzie spotkała katolickiego księdza, który – wiedząc,  że pochodzi z miasta Eilat – podał jej adres naszej parafii i zachęcił do skontaktowania się z Księdzem.

Po Eucharystii pojechaliśmy wraz z Księdzem do kibutz na spotkanie z rodzicami. Było to bardzo wzruszające przeżycie.  Na spotkanie przyszła niewielka grupa – zaledwie 9 matek i 1tato. Najbardziej wzruszającym momentem była przemowa jednej z matek, która mówiła o tym, jak bardzo jest nam wdzięczna za nauczanie ich dzieci.  Kobieta zwróciła uwagę na to, że one same niemiały możliwości uczenia się, a teraz ich dzieci mogą dzięki nam zdobywać wykształcenie.  Widać było, że Sudańczycy są nam bardzo wdzięczni za przyjechanie do nich z tak daleka i podjęcie się tej pracy.  Ufamy, że Pan będzie przez naszą obecność otwiera ich serca i zbliżał także do siebie.

Dalszy ciąg: idź do Eilat 2

9 comments on “EILAT 2010

  1. Cieszę się bardzo, że mogłyście tam pojechać! Towarzyszę modlitwą w tej misji. Niech Bóg będzie coraz bardziej znany, kochany i wielbiony! Hon.

    • Shalom! Dziękujemy za modlitwę. To jest nie tylko nasza misja lecz misja całego Zgromadzenia, gdyż czujemy bardzo mocno modlitwę sióstr. Niech Pan dotyka serc mieszkańców Eilatu przez nasza obecność wśród nich i otwiera na Jego miłość. sma

  2. Seredcznie pozdrawiamy z Krakowa! Pamiętamy o Was w naszej modliwie. Dzielimy z Wami trud znoszenia wysokich temperatur… U nas około 35 stopni i nie mamy Morza Czerwonego, żeby się ochłodzić.

    S.Inga
    S.Melchiora
    S.Izajasza

    • Dzięki Siostry! Przyjeżdżajcie do nas, tu potrzeba rak do pracy! Jest wielka potrzeba przede wszystkim katechezy i spotkań edukacyjnych z Sudańczykami. Na Mszy Jezusa w Eucharystii przyjmuje tylko z 5 osób: 2 seminarzyści, my we dwie i jeszcze jakaś jedna osoba. Większość z dorosłych nigdy nie była u I Komunii św. Temperatura tu chyba jest najłatwiejszym czynnikiem do zniesienia. Trudniej z misyjnymi warunkami itd. Niech Jezus będzie z Wami!

  3. Praise the Lord! Acts 13:47 The mission has Felician Sisters. Keep sharing JESUS CHRIST to All. Praying for you all!

    • Thank you, Sisters! We feel blessed to be with the people. They need God! A lot of pastoral work is needed here, starting from catechesis! Let us stay together in prayer! 🙂

  4. Gratualacje dla misjonarek! z zaciekawieniem przeczytalem wszystkie dotychczasowe posty. Cudownie ze mozecie wchodzic w takie zmagania na tej ziemi. niech Pan was napelnia codziennie swoim Duchem i Wam pomaga! tomek

  5. Sisters Agnieszka and Eliana
    Your photos and daily writings are inspirational. Truly our Blessed Mother Angela smiles down upon the both of you and the work you do. Be assured of my prayers for your group as you continue to be a witness to the people of Eliat.
    Sister JoEllen

    • Thank you, Sister, for your words of encouragement. May God be blessed by our presence among those people. May it draw more people to the One Holy God!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s